Popularne wpisy


Nie wędrują po mojej głowie już chore myśli. Jesteśmy po tygodniowym maratonie urodzinowym. 
W oddali zostawiam więc kinderbal i wszechogarniający przepych. Stawiam na prostotę w rytmie pasteli i niezmiennie, czerpanie z drobnych przyjemności. Dlatego nie świeciliśmy złotem ani różem. 
Dlatego, to nie był czas by zapraszać pół przedszkola, bo trzeba się pokazać. Jak dla mnie to nie trzeba. 
W nosie mam, a nawet trochę dalej, ale nie będę Was wtajemniczać w mój układ trawienny.

Podobno sztuką jest pokazać, że im mniej, tym więcej, ale gdy to wychodzi w praktyce i bez przymusu 
to naprawdę krzyczę BINGO. Dodajmy do tego szczęście samej zainteresowanej, nuda- BINGO!

Na stole rozgościły się więc czekoladowe trufle z malinami, owoce i ulubiony tort (przepis znajdziecie tutaj). 
Tylko tyle albo aż tyle, bo po raz pierwszy nie myszkujemy nic po lodówce, a brzuchy wyszły od nas mocno najedzone i zadowolone. Resztę rzeczy kompletowałam etapowo i właściwie nie chcąc składać tego w całość. Raczej patrząc, jak wyglądałoby to już w finalnej kuchni.

kubki: tesco home
serwetki/ słomki/ patera: ikea
słój: pepco

Całość pięknie dopełniła girlanda świetlna w pastelowych kolorach, która jak sami wiecie jest u nas stałym elementem przestrzeni. Trzy komplety to jednak za mało, ale zawsze to okazja, by wykorzystać ją, nie tylko 
w standardowym wnętrzu, ale i na stole urodzinowym.

girlanda 35 kul: toto design

Nieskromnie jestem z siebie dumna i nadal krzyczę: BINGO, choć mamy już poniedziałek, a do weekendu bliżej niż dalej. Niezmiennie jednak myślę, że ten cały pastelowy minimalizm to kropla w morzu. Oprócz odległej podróży od urodzinowego kiczu, tak naprawdę to ludzie i ich emocje zrobiły nam całość.

BINGO!













Pierwsza licząc od serca, pierwsza co do wielkości. Pod względem masy, średnicy, gęstości absolutna miłość mojego serca. Zamieszkana przez najróżniejsze uczucia, czasem opatulona promieniami słonecznymi w postaci uśmiechu. Czasem u boku chmur, deszczu i gradu, w towarzystwie łez spływających po policzkach.

Chciałabym, żeby w dalszym życiu miała skalną powłokę, dobre pole magnetyczne i grawitacyjne. Chciałabym, żeby doświadczyła na swojej powierzchni samych dobrych kroków (choć to mocno utopijne). By jej wnętrze było pełne odpowiednich wartości i mądrości życiowych. By każda ze sfer była tą najlepszą. Powietrze niezmącone, woda przejrzysta, życie istotne. By dobro zawsze zwyciężało nad złem.

Moja Ziemio, z okazji Twoich czwartych urodzin życzę Ci byś zawsze pozostała sobą, 

bez względu na wszystko i wszystkich.

Mama.






zdj. Łukasz Walas
Na razie niesie nagłe zmiany stanów pogodowych. Niesie trochę więcej porannego mrozu niż ciepła. Niesie nowe trasy spacerowe i trochę więcej dziecięcej histerii (którą staram się ogarnąć). Posiedziałabym sobie beztrosko na drzewie i uciekła (bo mogę), ale zdjęcia są sprzed roku więc jednak nie bardzo. 
Tymczasem mam co nieco do zrobienia.
Toczę niezmiennie walkę z ćwiczącymi i niećwiczącymi. Absolutnie pod każdym znakiem o aktywności znajdzie się ktoś, kto: je śledzie/ oblizuje place z kremu nutella albo uprawia leżing/plażing/ smażing*
*niepotrzebnego nie skreślać.

Bardzo poprawia mi to humor, bo jaki model aktywności by się nie wybrało, zawsze znajdzie się ktoś, komu to przeszkadza. Nie wiem, czy to tak jak z tą biedną Chodakowską i Lewandowską, ale te to mają dopiero przesrane!

Ponadto każdy chce zdrowo jeść więc mój instagram zalewa fala cudownego jedzenia, a ja dostaję ślinotoku co jakieś 30 minut. (Zlitujcie się ludzie!). Plan rozwijania się przy garach realizuję krok po kroku i mam nadzieję Wam się tu pochwalić.

Ciąża, ciąża i po ciąży! Nie wiem, czy to wiosenne przesilenie, ale zaobserwowałam wysyp Mam, którym w brzuchu ktoś tupie nogą. Olaboga! Na szczęście mnie nikt nie tupie, co najwyżej stuka Amelia palcem ale po głowie!

Do tego wszystkiego chciałoby się nadrobić wszystkie filmy/ książki/ nowości muzyczne i nie wiem, kiedy ten czas ta ucieka, ale kupiłabym dodatkową dobę albo nawet dwie! Proszę podrzućcie czaso-wstrzymywacz! Albo chociaż wiosnę z prawdziwego zdarzenia!







Od słów do czynów. Oto jestem....i szczerze powiedziawszy, nie wiem, czy powrócimy do publikacji w częstotliwości sprzed kilku miesięcy. Przerwa była i nadal jest mi potrzebna. By doceniać, by żyć realnie, a nie na przestrzeni łącza internetowego. Dlatego slow blogging to bardzo bliska mi dewiza i niech tak pozostanie. 
Ktoś potrzebuje, bym trzymała za rękę, czytała bajki i rozmawiała nie tylko o uczuciach. Ja sama potrzebuję zadbać o swoje zdrowie, nadal maniakalnie chodzić na siłownie i rozwijać się w kuchni (bo lubię!). Dlatego nowy wpis będzie tu zawsze, gdy poczuję, że to nie kicha, że płynie prosto z serca i gdy znajdę czas w tym całym szaleństwie. Będzie też, gdy głowa się napełni, a moja córka powie w ferworze codziennych emocji, masz swój czas -działaj Mamo, działaj! Cieszę się na te wszystkie zmiany i rozmowy, cieszę się na urodziny numer cztery (nadal przecierając oczy ze zdumienia, że to już!) cieszę, że znikając tutaj, przestały uciekać mi ważne momenty TU.

Dlatego tematem numer jeden w domu są dzieci, a co za tym idzie: emocje. Nie zawsze te, które można przyrównywać do rzygania tęczą. Częściej te, które mogą przyczynić się do wyrywania włosów z głowy. Z pomocą jak zwykle przychodzą wyjątkowe książki, które skłaniają do rozmów o kłopotach (bo dzieci oprócz tego, że bywają kochane, są też mocno skomplikowane-zupełnie jak my dorośli).Często o tym zapominamy, a jedyne czego oczekujemy od nich to bycia posłusznym, uległym, z uśmiechem przyklejonym od ucha do ucha. Nie będę odkrywcą, jeśli powiem, że to rzecz nierealna, a nawet zaryzykowałabym stwierdzenie abstrakcyjna. Dlatego jest bunt, czasem krzyk, a nawet rzut talerzem z plastikowego serwisu. W takich chwilach liczę do tysiąca i ciągle uczę się zachowywać spokój. W takich chwilach „Uczucia co to takiego” podają rękę, a ja czuję się, jakby obok był prawdziwy terapeuta. Zatem ja- jej, ona- mnie.

Książka pozwala poznać odpowiedzi na sześć różnych pytań, z sześciu różnych sfer: DOWODY MIŁOŚCI, ZAZDROŚĆ, KONFLIKT, MIŁOŚĆ, PRZYJAŹŃ, NIEŚMIAŁOŚĆ.
- Skąd wiesz, że rodzice cię kochają?
- Czy jesteś zazdrosny o swoich braci i siostry?
- Dlaczego kłócisz się z tymi, których kochasz?
- Czy dobrze jest być zakochanym ?
- Czy wolisz być sam, czy z przyjaciółmi?
Czy boisz się wypowiadać przed całą klasą?


Seria” Dzieci Filozofują” co prawda przeznaczona jest dla dzieci w wieku 6+, ale już teraz pozwala nam nabrać dystansu do pewnych spraw, przy tym odpowiadając na pytania, których codziennie otrzymujemy tysiące. Pozwala zachować mi włosy na swoim miejscu, a mojej córce zrozumieć otaczający ją świat, który mam wrażenie wraz z wiekiem ciągle się rozrasta. Dokładnie tak jak myśli w jej głowie, które każdego dnia stawiają mnie do pionu i pozwalają funkcjonować na najwyższych obrotach.

„Uczucia co to takiego ?” Oscar Brenifier Serge Bloch, wyd. Zakamarki









Święta, święta i po świętach. Mówię to z ogromną ulgą, bo choć spędziliśmy je leniwie i w trybie slow, to chyba najwyższy czas wskoczyć w wiosenne obroty. Potrzebowałam chyba trochę tych dni, przewartościowałam życie na rzecz gonienia pomiędzy dwoma mieszkaniami, dwiema pralkami i garami w liczbie- nie do ogarnięcia. Polubiłam się bardzo z moim nowym życiem, które, mimo że mocno rozleniwiło- dało mi nowe możliwości. Dało też kopa w tyłek i między pierwszym a drugim dniem świąt błagałam, by zawiązano nas w kaftany bezpieczeństwa. Na szczęście to po prostu normalne i nawet w trybie slow może trafić cię jasny szlag, a zupa może być za słona. 
Dzięki bogu już po świętach, a ja oficjalnie witam z wami kwiecień pięknymi ujęciami. Wracam na dobre z ogromem energii, by kopać was po tyłkach (motywacyjne, oczywiście)!

Tęskniliście ?











(P.S I jeśli macie w domu kilkulatka, który kocha parapety to nie wylewajcie z siebie siódmych potów i nie myjcie okien dla Jezusa na święta!)

Buty: Mrugała

To już kolejny box, który rozgościł się u Nas, a co za tym idzie kwietniowa edycja wystartowała w trasę do swoich klientek! Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że ekipa bonbonbaby postawiła poprzeczkę bardzo wysoko. Każde pudełko zapakowane z niezwykła starannością, dopasowane do naszych potrzeb, 
powodujące efekt wow! Czy trzeba coś więcej ?

O samej idei boxów, przeczytacie tutaj i tutaj. Poniżej zawartość jednego z trzech pudełek, które co miesiąc przygotuje bonbonbaby!