Popularne wpisy


 Za każdym razem kiedy nadciągam na warszawskie włości, dzieje się to w takim turbo tempie, 
że Nim się obejrzę jestem w pociągu jadącym w kierunku domu. Obiecuję więc sobie wiosnę w rytmach zwiedzania, stawiania kroków bezwstydnie z kubkiem latte, pod rękę z czterolatką.

Tymczasem w ubiegłym tygodniu spędziliśmy późne popołudnie i piękny choć lekko pochmurny poranek na mazowieckiej ziemi. Przywiodła Nas firma Lego, przywiodła do Pompona i nie mowa tu o ultra modnym dodatku wnętrzarskim, a o klubo-kawiarni mieszczącej się przy ulicy Młynarskiej 13. 

Jeśli ktokolwiek kiedyś pomyślał, że kawałek plastiku o rozmaitych kształtach możesz służyć tylko do zbudowania wieży to bardzo się pomylił. Na warsztatach przeprowadziliśmy ekspertyzę, a właściwie przeprowadziła ją panna Amelia.  Przedmiotem badań było LEGO DUPLO. Towarzyszył nam dobry nastrój, genialne towarzystwo blogerek w kosmicznym składzie : Natalia, Monika, Basia, Agata, Olga, Marysia, Anita... i wiele, wiele innych, do tego wspaniała zabawa i pyszne, zdrowe jedzenie.  Warunki więc były idealne. Prób było wiele.

Przebieg badań:

Wiemy, że klocków nie da się zjeść- ale spokojnie zrobimy z nich pizze lub garnek. Możemy też je w tym garnku podgotować, a nawet podsmażyć - wiadomo, że na patelni, którą wcześniej możemy zbudować! Możemy dać ponieść się wyobraźni i sprawić, że staniemy się na chwilę władcami świata duplo. 
Mamy monopol na świat, który od podstaw możemy zbudować w kolorach tęczy, w rytmach liczb i rozmaitych prostych zabaw, które angażują nie tylko wyobraźnie i jej możliwości, ale Nas- rodziców. 
Angażują w świat, który na pewno nie jest Nam obcy.
Może odrobinę zapomniany ale lego to lego. Znaczy się- klasyk proszę Państwa !

Możemy w klocach nurkować, zostało to sprawdzone w towarzystwie innych warsztatowiczów, czego dowody widnieją na załączonych zdjęciach. Możemy odgrywać role jak w tym całkiem prawdziwych życiu: dowodem na to z pewnością jest seria : farma, kreatywne zwierzątka, policja, pociąg czy supermarket.

Za wszystkim przemawia bezpieczeństwo, brak małych elementów czy rozsypujących się części tułowia: rycerzy, policjantów czy też pań ekspedientek. Macie na to moje słowo bo pod tym względem jestem przeczulona do granic możliwości, a lego duplo daje mi po prostu luz bycia rodzicem i możliwość tarzania się po ziemi. Za tym drugim często tęsknie, ale mam wrażenie, że na lego nigdy nie jest się za starym. To tak jak z wyobraźnią. 
Nigdy nie jest się za starym by nie móc jej sobie podkręcić.

Podsumowanie: 
Badania uważamy za maksymalnie rozwijające i przyszłościowe. W celu dalszych testów propozycje prosimy składać do panny Amelii. Podkreślam jednak, że to wybredna dziewczyna, podobno nie ma laptopa, 
ani maila ale czuję, ze da radę i sobie zbuduje!

Dla zainteresowanych :
Jeśli ktoś ma opory w temacie klockowym, to bardzo miło będzie mi się ich pozbyć. Oczekujcie propozycji zabaw edukacyjnych z lego duplo w roli głównej, 
a przy tym wspaniałych nagród.

Stay tuned and stay with LEGO DUPLO!




Psssyt.... Amelka ma na sobie sukienkę od Zezuzulla i jest absolutnie najgenialniejszą sukienką na sezon jeseń/ zima ale o tym wyjątkowy wpis niebawem!












Jestem maniakiem książkowym. Przyznaje się i nie stosuje wymówek w tym temacie.
Nie przegapię żadnej okazji, a biblioteczkę Amelii uzupełniam nałogowo. 
Jestem uzależniona od zapachu nowej książki, od przewracania kartek i pochłaniania liter. 
Nie czuje się jednak winna przenosząc te wszystkie nawyki na moją córkę. 
Z przyjemnością patrzę jak jej oczy świecą się na widok nowej pozycji 
i jak przywiązuje się do tych już całkiem wysłużonych i znanych.

Z przyjemnością zaglądam do biblioteczki Bola i Ewki, które są dla mnie ogromną inspiracją.
Dzięki takim Mamom jestem w niebie, a jest w nim także moja córka.
Sama też chętnie wyszukuje nowości, szperam wśród ulubionych autorów i ilustratorów
- niepowtarzalna okazja, żeby zostać spełnionym książkowo bankrutem to Targi Książki, 
które odwiedzamy z niezwykłym zaciekawieniem. 
Rok temu opisywaliśmy relacje z Targów Książki dla Dzieci, a później Nasz tekst znalazł się również 
w Merkuriuszu. Znalazła się także krótka relacja z edycji dla tych całkiem dużych Czytaczy.
W tym roku w nowej Hali Expo przy ulicy Galicyjskiej cieszyć będą się czytacze duzi i mali. 

Swoje przybycie zaklepali i potwierdzili najwspanialsi z najwspanialszych !
Program dostępny jest na stronie głównej, a my już w plan dnia wpisaliśmy sobie kilka stoisk, 
które musimy po prostu zobaczyć. Ze strony organizatorów jak zwykle możemy liczyć na stoiska, na których dzieci po prostu dadzą pokierować się swojej wyobraźni. Mamy więc Salon Książki Dziecięcej. 
Czeka na Nas prosiaczek i reszta brygady z wydawnictwa Czerwony Konik, czeka Muchomor wcale nie trujący, czekają Dwie Siostry i wiele, wiele innych!  Znajdziemy również CzuCzu ze swoją pełną ofertą jak i Granna, która przybliży świat planszówek. W świat niezwykłych opowieści wprowadzi Nas teatr Groteska, a Czas Dzieci zadba o to by nuda była dla Nas w tym dniu pojęciem zdecydowanie obcym. Oczywiście dostępny jest też program dla dużych czytaczy ale jak na matkę przystało chce by ta sobota była dla niej w stu procentach. By radość i zapach książek była ważnym punktem na mapie jej małego świata. 
Przywieziemy też coś dla Was i z przyjemnością rozdamy kilka książek!

Mam nadzieję, że spotkamy się z kimś kto tutaj do Nas zagląda! Dopraszam się o zaczepianie i lekkiego kuksańca ! Jeśli jednak nie możecie być na miejscu, koniecznie zajrzyjcie do Mamy Bola i Mamy Ewki, które podlinkowałam Wam powyżej. Żeby nie było, że nie ostrzegałam- przepadniecie w ich świecie!




Jestem typem obserwatora. Zwykle gdy wracam z jakiegoś wyjazdu mogłabym stworzyć encyklopedie ludzkich zachowań. Nie wiem czy poprawnie oceniam rzeczywistość ale nawet nad wikipedią nikt już specjalnie nie czuwa. Do wydawnictwa naukowego natomiast jest mi daleko jak stąd na księżyc. Znaczy się cholernie daleko. Nieustannie jednak obserwuje, analizuje i jestem ekspertem w każdej dziedzinie. Grunt, że przynajmniej mnie się tak wydaje. To dosyć łatwe zadanie układać myśli patrząc na ułamek czyjś zachowań. Czasem jednak te ułamki uwierają mnie za bardzo, za mało jednak bym wytrącała się w czyjeś życie i wrzucała swoje trzy grosze.

Mam więc obrazy od pijaków na przystankach po idealne matki. Pośrodku jeszcze ludu ogrom. 
Te dwie grupy dają mi jednak charakterystyczny zarys. Nie wiem jednak na ile jedni są pijani, na ile drudzy idealni ale tworzą jakiś obraz siebie. Jedni lepiej inni zdecydowanie gorzej. O ile jednak alkoholizm to w jakimś sensie choroba to pozorna idealność podobno po pewnym czasie swędzi pod skórą. 
 Zdaje sobie sprawę, że gramy role w teatrze zwanym życiem. 
Dużo aktów, dużo dialogów i nieustannie zmieniająca się scenografia. 
Zdaje sobie sprawę, że łatwiej jest udawać, posyłać uśmiechy i grać najlepiej jak się potrafi.  Mnie jednak znudziło się już dawno posyłanie uśmiechów tam gdzie wcale nie muszę, znudziła mnie idealizacja macierzyństwa, słodko pierdzący lukier i kolorowe cukierki. 

Wybieram chwilę gdy nie boje się przyznać, że nie mam siły i niekoniecznie uwielbiam wstawać o piątej rano. Głośno mówię, że jestem zła i dlaczego. Grymaszę, tupię nogą- zupełnie jak dziecko.
Jestem tylko człowiekiem i mimo, że bilety do teatru to ponoć, dosyć spora inwestycja ... w tym moim zobaczyć życie, a nie charakteryzacje i piękne stroje. Może dlatego moje Dziecko potrafi tak doskonale już teraz opisywać emocje, może dlatego, że tworzy swoje nowe, lepsze role. Na pewno wypełnione błędami, stłuczonymi kolanami i łzami na policzku. Wierzę jednak, że z pomocą bliskich wypełnione po prostu szczerością.












Zaczyna się niewinnie. Jeden soczek, jeden cukierek. Dodajmy do tego słabe geny, kiepski budulec zęba
.... puk puk to ja pani próchnica.

Od ponad trzech lat temat mycia zębów nie jest mi obcy, od ponad dwóch temat próchnicy zgłębiałam na wszelkie możliwe sposoby. Konsultowałam z wieloma specjalistami. Na początu byłam przerażona bo jak to ? 
Moja córka, która myje żeby trzy minuty z zegarkiem w ręku, moje dziecko, które je warzywa i owoce w ogromnych ilościach ma próchnice ?  Niewielką, niewidoczną ale jednak próchnice. 

Zapomniałam jednak o zamiłowaniu do soków marchewkowych, w które producenci pakują tyle glukozo-fruktozy, o której dowiedziałam się niestety później.  Jak zresztą we wszystko. Cukierki to nie jedyne ich źródło. 
Dodajmy do tego jogurty, sery, mrożone warzywa...lista nie ma końca.
Powiedźmy sobie szczerze: nie byłam świadomym konsumentem, nie czytałam etykiet ale od tamtego czasu gdy tylko widzę dziecko z kubkiem z pomarańczową zawartością włącza mi się czerwone światło. Włącza mi się za każdym razem gdy widzę kieszenie kurtek powypychane kolorowymi drażetkami. Można zarzucić mi przewrażliwienie bo przecież wszystko jest dla ludzi.
To "wszystko" jednak nie łączymy z umiarem i dlatego tak wiele Dzieci najzwyczajniej w świecie cierpi na przeróżne dolegliwości. Czy to próchnica czy to otyłość. Dieta pełni tu najważniejszą rolę i oczywiście geny, 
które w Naszym przypadku prawie położyły dwie jedynki na łopatki. 
W celu odratowania stosujemy zamiennie pastę  z lekkim fluorem, na zmianę z tą pozbawioną fluoru.
Do tego wcierki z pasty Tooth Mouse, która ma na celu powstrzymać zaburzenia mineralizacji szkliwa i wzmocnić jego kondycje. Po rocznej kuracji u Nas próchnica nie postępuje dalej. Zęby mają lekkie przebarwienia na tylnej ścianie zęba ale nic nie czarnieje ani nie psuje się, co na bieżąco konsultujemy.  Mówi się mądry polak po szkodzie. Lepszy jednak taki niż ten z próchnicą na zębach.

Zresztą to temat rzeka bo wśród choćby rodzajów próchnicy wyróżniamy: 
-kwitnącą [ występująca na samym początku, spowodowana złymi nawykami żywieniowymi], 
-przewlekłą [ występująca głównie u dorosłych, przebiega bardzo wolno], 
-ostra [ spotykana najczęściej u dzieci, spowodowana słabą budową szkliwa] 
oraz zatrzymana - jak właśnie u Nas [ spowodowana zabiegami higienicznymi czy też dentystycznymi] 

Ten temat poruszałam również tutaj, ale gdyby ktokolwiek miał jakieś problemy chętnie odpowiem na pytania w takim stopniu w jakim jestem w stanie. Ewentualnie skonsultuje z naszym dentystą. Zalecam jednak gdy tylko cokolwiek niepokoi skorzystać z porady specjalisty. Udać się na fotel i bezpłatnie omówić dany problem. To nic strasznego! Grunt to założyć sobie, że o zęby mleczne warto dbać tak jak o zęby stałe już od najwcześniejszych lat.
Zaopatrzmy Nasze dzieci w dobre szczoteczki, pasty do zębów, dbajmy o dietę ale i o systematyczność. Nie róbmy z tej czynności obowiązku, a przyjemną zabawę. Zadbajmy o szczoteczkę z ulubioną postacią, o nastawiony budzik z melodią, którą dziecko samo wyłączy. To przecież takie proste ! Mam nadzieję, że d Was próchnica nie zapuka! :)



Gdy zapytałam Was ostatnio czy wszystko gra, chyba i po drugiej stronie łącza było równie chorowicie 
i mocno jesiennie skoro tak bardzo przypadły Wam do gustu Nasze propozycje.
Gdy dostałam więc możliwość wybrania i przetestowania nowości od Granna byłyśmy zachwycone zwłaszcza, 
że choroba nie daje Nam spokoju i walczymy z resztkami jej oznak. 

Czekają Nas już niebawem ciemniejsze popołudnia i chłodne zimowe wieczory. Część ekwipunku macie tutaj, kolejna część poniżej w zdjęciach. To część, która jest mocno Amelii i to zdecydowanie Ona przejmuje tutaj stery. Nie trudno się dziwić dlaczego. Gry planszowe i edukacyjne przestały być już dawno nudne i zwyczajne. Ich producenci stają na głowach i zdecydowanie na wysokości zdania by zadowolić konsumenta. To już nie tylko kawałek tektury, zwykłe pionki i kostka. To gry, które wymagają koordynacji kilku zmysłów i sprawiają, że ten jeden najważniejszy- pan mózg pracuje na najwyższych obrotach. Cenie sobie takie  elementy w przestrzeni Dziecka, bo bawią ucząc i sprawiają, że trudno się oderwać.

Firma Granna w tym sezonie przygotowała fantastyczne propozycje na sezon jesień/ zima. 
Wpasowała się idealnie w przestrzeń panny Amelii. To co prezentujemy to tak naprawdę kropla w morzu bo znajdziemy przecudowną serie stworzoną we współpracy z Endo oraz wiele nowych gier zręcznościowych. 
By być na bieżąco możecie śledzić stronę i obserwować zapowiedzi oraz nowości.

Przed Wami Nasze małe TOP 3 NOWOŚCI Granna.


Jeśli macie w domu miłośnika zwierząt, a jednym z jego marzeń jest zwierzątko, 
na które nie możecie sobie pozwolić to na jakiś czas na pewno zadowoli Was jeden ze zwierzęcych atrybutów. Pycha Micha to przezabawna gra, mająca na celu naukę kolorów, liczenia oraz umiejętnego zapamiętywanie poleceń. Do tego jest to gra zręcznościowa, w której w skład wchodzi tytułowa micha, kuleczki 
i młoteczki, którymi zbieramy to co powysypywało się z tej Naszej michy! To doskonała gra dla małego i dużego.  Dość szybka i pozwalająca na kilka wariantów starć. 




Jeśli na słodko i z kolorem to tylko One.  Gra, która zdecydowanie ćwiczy refleks.
Rzucamy kostkami i staramy się w jak najszybszym czasie znaleźć muffiny w danej kolorystyce.
To nie jest gra o wysokim stopniu trudności, z pewnością każdy trzylatek da sobie radę choć zawsze możemy grę utrudnić, dodając naukę liczenia czy też sylabizacje kolorów. 
Wszystko zależy od Naszej wyobraźni, a ta ponoć może nie miewać granic !






Tutaj nie ma pierwszych, drugich i trzecich miejsc. Tutaj kolejność jest przypadkowa bo małpowanie u Nas ostatnio jest na porządku dziennym. Na szczęście nie chodzi o zachowanie, a o grę. Przepięknie i estetyczne pudełko, a w Nim cztery małpki, plansze, kubeczki i kokosy. Dodajmy: małpki, które są katapultami, kubeczki z których tworzymy wieżę i planszę na których czarujemy to wszystko. Do tego zestaw kart, na których odwrocie znajdujemy różne zmagania, z którymi musimy się uporać by do kubeczków wrzucić jak najwięcej kokosów. 

Sezon jesień/ zima, Granna, mówię: Trzy razy tak, a nawet więcej!






Nie mam na celu nawoływania Was do otwierania portfeli i rzucania się w wir sklepów internetowych. Nie mam na celu sprzedawania jakiś produktów, którymi będziecie rozczarowani. Mam jednak nadzieję, że tymi wpisami zachęcam Was do wyłączenia komputerów, telefonów i wszystkich innych możliwych elektronicznych umilaczy 
na rzecz starej, poczciwej, mocno unowocześnionej gry na dywanie czy kocu !

Na facebooku szczegóły KONKURSU [ KILK ], gdzie do wygrania kilkanaście gier od Granna! Wystarczy zostawić komentarz tu lub na facebooku z opisem swojej ulubionej gry z dzieciństwa i udostępnić plakat.

Będzie mi ogromnie miło podarować to wszystko właśnie Wam- Moim Czytelnikom!

EDIT:

Jak zwykle nie było mi łatwo wybrać  zwycięzców ale przeczytałam wszystko i cieszę się, że podzieliliście się z Nami swoimi pomysłami. Każdy z nich był absolutnie wyjątkowy i z pewnością przywołał wspomnienia. Osoby, które wygrały-proszę o podanie adresu do wysyłki poprzez kontakt na mail: panienkami@gmail.com do 5 dni.

NAGRODZENI:

- Joanna Ptasińska
- Maja Winter
- Paulina Szumiec
- Katarzyna Cisło
- Karolina Woźniak
- oliskowo.pl
- Magdalena Skrocka
- Emilia Woźniewska 





Dałam sobie trochę czasu. Dałam sobie chwilę wytchnienia by nabrać sił i pomysłów.
Chyba nie było mi łatwo i chyba nigdy nie jest jeśli jedyne o czym myślisz to żeby się schować przed całym światem i gdzieś zniknąć. Postanowiłam ten czas poświęcić Nam w stu procentach i temu co dla mnie ważnie, najważniejsze. Odsunęłam na bok sterty wiadomości i maile, które często mnie przygniatały. W ten niesprzyjający czas przyszła również choroba i myślałam, że nic mnie już bardziej nie dobije i w jak wielkim błędzie byłam uświadomiłam sobie dopiero wczoraj. Bo niedobrze jest nie pokazywać tych gorszych emocji, niedobrze jest chodzić ciągle z uśmiechem podczas gdy tak naprawdę to wszystko wypełnione jest smutkiem i strachem. 
Być chodzącym paradoksem.  
...  i mogłabym sobie mówić, że to jesienna depresja bo jem za dużo czekolady, a herbatę z cytryną serwuje 
w kubkach na hektolitry. Nie zamierzam jednak zwalać tego na porę roku, z którą miejmy nadzieje jeszcze się polubimy.

Najdziwniejsze, że te wszystkie negatywne impulsy mają jakiś dziwny system łączności z moim mózgiem.
Im więcej na głowie, im więcej pracy, a rąk ciągle za mało ... staram się włączyć sobie to całkiem szczere pozytywne myślenie i zaświecić iskierki w oczach. Włączyć sobie miłość do świata, z czasową opcją resetu. 
Z czasowym dystansem do ludzi. By mieć czas by spokojnie pójść na spacer, pooddychać powietrzem wypełnionym spokojem i wczesną jesienią. Bo to wszystko co mam nie wzięło się z niczego, nie spadło mi z nieba,
nie wypadło także z mojej kieszeni. Im więcej jednak mam tym mniej ufna jestem i tym więcej się zastanawiam.
... a przecież odpowiedź znam. To wszystko płynie z serca.

Daje sobie więc naganę za powiew smutku, który wbrew pozorom w mym życiu bywa obecny. Daje sobie kopa w tyłek i powracam do Was ze zdwojoną siłą.
Powracam na dobre z głową pełną pomysłów i dobrych dźwięków.
Powracam z Panną A. przyodzianą w lwa i kolory jesieni.
Oto nowa ja, wersja poprawiona, jeszcze bardziej ambitna, a mniej leniwa.


płaszczyk: Samodobro / szal: nosweet / legginsy: h&m/ kalosze: cocodrillo/ spineczka: kollale