Popularne wpisy


To była ogromna przyjemność dzielić się przepisami z Wami, wraz z pomocą marki Tefal!
Mieliśmy śniadanie, obiad, deser czas i na wyniki Waszych zmagań!

Mam nadzieję, że te pięć szczęśliwców odtańczy taniec radości w swojej kuchni, a i przy użyciu sprzętów będzie ogrom pisków, ochów i achów. ( Ja tak mam do dzisiaj ale mówię to szeptem, żeby nikt nie pomyślał, że faktycznie zwariowałam! )

Zwycięzców proszę o kontakt mailowy: panienkami@gmail.com

Diana Kowalczyk -Blender ręczny Tefal Infiny Force
Marcin Mądrzejewski -Parowar Tefal Vitacuisine Compact
Aleksandra Łapuć -Garnki Tefal Intuition
Mirka Czubak -Patelnia Tefal Talent
Kate Sharma -Patelnia Tefal Ceramic Control White

Gratulujemy!

Właściwie mogłabym wkleić listę składników, sposób przygotowania i voila.
Do tego dodałabym kilka fotografii książki i napisała, że koniecznie musicie ją mieć.
Ale czuję i wiem, że to za mało. Bo przepis na pierniki idealne znajdziemy już chyba wszędzie, wliczając, 

że każdego przepis jest idealny, a z tego tworu zakalca zrobić się nie da!
Ewentualnie pierniki połamią komuś zęby. Liczę jednak na to, że tak się nie stanie, a Wasze choinki, 

słoiki i inne świąteczne atrybuty wypełni zapach idealnych pierników.
Takich przyrządzanych w wesołej atmosferze, z zapachem cynamonu, goździków i imbiru pod nosem.

Sprzedaję Wam więc ten szybki przepis :
/Składniki :

125g masła
150 g miodu
100g brązowego cukru
380g mąki
płaska łyżeczka cynamonu 
kilka goździków
płaska łyżeczka przyprawy do pierników
pół łyżeczki mielonego imbiru
pół łyżeczki sody
szczypta soli
1 duże jajko

/Sposób przygotowania:
Podgrzewamy w garnuszku masło, miód i cukier.
Czekamy aż cukier się rozpuści i zostawiamy do przestygnięcia.
Mieszamy suche składniki: przesianą mąkę, sodę, przyprawy, sól.
Wbijamy jajko, dodajemy zawartość garnuszka. Później już tylko wycinamy rozmaite kształy z wyrobionego ciasta. Pieczemy w temperaturze 170 stopni, około 8 minut!



... i czas przyszedł na prezent dla Cebulki. 







Długo szukałam książki, którą Amelia znalazłaby pod choinką. Takiej absolutnie wyjątkowej, z najpiękniejszą zawartością w środku. Szukałam, szukałam i znalazłam.
I tutaj zatrzymuję się i przyznaję po kryjomu, że gdy znalazła się już w moich rękach to wraz z paczką chusteczek.
Bohater dwudziestu czterech opowieści to Stig i to właśnie On jest tytułową Cebulką.
Pod choinką chciałby znaleźć rower ale jeszcze bardziej chciałby znaleźć swojęgo Tatę, który podobno znajduję się w Sztokholmie. To bardzo trudna opowieść ale ciepła w całej swojej zawiłości. To opowieść o chłopcu, jego wspaniałej Mamie, hipnotyzerze kur i o tym, że nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli.Nie zawsze dobre jest to w co wierzymy lub chcemy wierzyć.

To opowieść także o tym jak niematerialne bywają dziecięce marzenia, jak ciężko pogodzić się gdy nie ma kogoś ważnego w ich życiu. Kogoś kto powinien być. Po prostu. To nie jest kolejna piękna i wesoła książka choć momentami na pewno zabawna. To książka poruszająca problem, pomagająca znaleźć akceptacje i zrozumieć to, co dla niektórych niezrozumiałe. Zwłaszcza dla trzylatka, który odgrywa już swoje pierwsze poważne role w społeczeństwie.

To nie jest książka koniecznie na święta bo to książka zdecydowanie na każdą porę roku.
Mimo, że na obrazkach pojawia się śnieg i mowa o wigilii. W biblioteczkę Amelii wpisuje się jednak idealnie. O takich książkach w jej zbiorach właśnie marzyłam!

P.S Ostatnio książkowe rozdawnictwo wygrywa: Irena K. ( proszę o kontakt), a jeśli ktoś chce by zamieszkała u niego Cebulka - proszę zostawcie po sobie znak w postaci komentarza!


Prawda jest taka, że gdyby nie uczulenie na czekoladę to pochłaniałbym ją w ilościach ciężkich do zliczenia. O każdej porze dnia i nocy. Wiadomo. Prawda jest też taka, że to właśnie zagniatanie ciasta, ubijanie piany z białek, ciągłe poszukiwanie deserów i udoskonalanie receptur kręci mi bzika w głowie. Ponad wszystko stawiam jednak na prostotę, którą kocha każdy. Dlatego przed Wami najbanalniejsze ciasto świata. Bo zrobi je nawet dziecko, a dorosły wykona z prawie zamkniętymi oczami.
Torcik mascarpone, do którego wracamy raz w tygodniu. Lubią wracać do Nas po niego także rodzina i znajomi. W przygotowaniu pomógł mi: robot planetarny Tefal Masterchef Gourmet, z którym zaprzyjaźniliśmy się na dobre! Wszystko robiło się więc w misie samo za pomocą trzepaczki, w ultra szybkim tempie i z jeszcze lepszym efektem niż dotychczas.

Składniki

/ Biszkopt:
5 jajek

¾ szklanki cukru
szczypta soli
¼ szklanki mąki ziemniaczanej
¾ szklanki mąki pszennej


Dodatkowo:
Pół szklanki zaparzonej herbaty, połączonej z 5 łyżkami rumu

/Krem Mascarpone:
600 g serka mascarpone
300 ml śmietany 30%
1 łyżka cukru pudru

Dodatkowo:
masa krówkowa ( wystarczy mała puszeczka)
pół tabliczki gorzkiej czekolady
wiórki kokosowe
migdały w płatkach





Sposób przygotowania:

/ Biszkopt

Rozdzielamy białka od żółtek. Białka ubijamy dodając szczyptę soli. Po otrzymaniu białej, zwartej masy dodajemy cukier, łyżka po łyżce. Następnie po kolei żółtka. Gdy masa otrzyma jednolitą konsystencje- dodajemy wymieszane mąki.
Biszkopt pieczemy: 35 minut, w 160 stopniach. Po wystygnięciu przekrajamy na dwie części i obie nasączamy pączek z herbaty i rumu.

/ Krem Mascarpone

Śmietanę 30% ubijamy na sztywną masę. Dodajemy łyżkę cukru pudru, następnie do misy dokładamy dwa serki mascarpone. Ubijamy na najmniejszych obrotach na gładką masę.

/ Torcik przygotowujemy następująco:
Nasączony biszkopt przesmarowujemy masą krówkową, obsypujemy startą na tarle, na grubych oczkach gorzką czekoladą. Następnie wykładamy ¾ kremu.
Drugą część biszkopta również nasączamy, smarujemy masą krówkową i przykrywamy pierwszą warstwę. Całość pokrywamy resztą kremu mascarpone, obsypujemy kokosem i prażonymi migdałami ( przygotowanymi na patelni: Tefal Ceramic Control, która dzięki technologii Thermo-Spot nagrzewa się w oka mgnieniu. A dzięki super gładkiej powłoce ceramicznej zapewnia chrupkość znajdujących się na niej produktów).




Torcik zdecydowanie najlepiej smakuje schłodzony. Ale gdyby ktoś z Was miał totalnego lenia, który przykuwa na łóżka i nie pozwala wykonać więcej niż kilka ruchów- w takim wypadku polecamy świeży sok z ulubionych owoców.
Dzięki wyciskarce Tefal Infiny Press mamy i sok i porządek, a to lubię najbardziej. Wolnoobrotowy silnik – gwarantuje idealny smak i jednolitą, aksamitną konsystencje. Do tego Technologia Juice Press zapewnia wyciskanie soku ze wszystkich owoców, warzyw. Do tego o 35% więcej soku, o 35% więcej witaminy C i do 75% więcej przeciwutleniaczy!

Nasze ideały to połączenia : pomarańczy i jabłek, a na podium plasuje się melon z burakiem!
Nie potrafimy ich sobie odmówić! Zresztą to nie tylko smaczny deser czy przekąska ale i świetna zabawa z urządzeniami marki Tefal, która pochłonęła moją córkę do reszty!





Jeśli chcecie by i Was pochłonął Tefal - cały czas przypominam o konkursie, który trwa na fanpage’u marki Tefal [ śniadanie / obiad ] do 22 grudnia. Głosuj na moje dania, dodawaj przepisy z użyciem tych samych produktów Tefal, co ja, wygrywaj sprzęt i uszczęśliwiaj i siebie i bliskich na święta ! Szczegóły w regulaminie : tutaj!

Do przygotowania deseru użyłam:
Robota planetarnego Tefal Masterchef Gourmet
Patelni Tefal Ceramic Control
Wyciskarki Tefal Infiny Press

Niech będzie pysznie! Żyj z pomysłem!


Magia? A jeśli jej nie ma. Jeśli ktoś przyszedł, zabrał i nie znajdziesz na dziale w tesco ani w kałflandzie. Myślisz tragedia bo przecież mikołaj, wigilia, gwiazdka, sylwester z milionem postanowień. Szlag by to. A jednak. 

Wędrujesz więc na te działy do pobliskiego marketu z nadzieją, z bijącym nerwowo sercem w poszukiwaniu zagubionych świąt. Lampki w cenie dziewięć dziewięćdziesiąt dziewięć. 
Czekoladowe bombki, plastik w kolorze różu dla małej dziewczynki. Plastik w kolorze czerni i kształcie przypominającym nowe porshe dla chłopca. Zestawy skarpet, ekskluzywne zapachy perfum.
Żyć nie umierać, festiwal tandety, festiwal dla zdesperowanych prezentowiczów. 
Już prawie czujesz magie ale gdy podchodzisz do kasy, słyszysz charakterystyczne: bik bik, potem wpisujesz czterocyfrowy pin i czar pryska. Chyba, że nadal myślisz, że święta przyniesiesz sobie w torbie podobno biodegradowalnej za osiem groszy ?

To tak jak z tymi listami marzeń. Można w nie wierzyć, można niechcący klikać lajki tak by cała rodzina wiedziała, że potrzebujesz: nowego telefonu, laptopa, statku kosmicznego*

*niepotrzebne skreślić.
Tłumaczysz sumienie, że żal Ci gdy poszukują, gdy te działy w marketach zwiedzają. Można się poczuć bohaterem swojego facebooka i ultra niedelikatnych sugestii. 
Na chwilę, w miesiącu zatytułowanym: grudzień. Dostać. Odpakować. Wziąć.
Tylko właściwie po co ? 
To wszystko naprawdę w imię świątecznego klimatu ? 

Może i miło ale jednak chyba nie o to chodzi.
W gruncie rzeczy naprawdę nie jestem przeciwniczką tych wszystkich zwyczajów. Moje upośledzenie co prawda nie pozwala na przyjmowane prezentów, ale lubię smak karpia, barszczu w kolorze: burgund ze wstawką w postaci pierogów. Lubię zapach choinki przyniesionej prosto z lasu i gdy żywica klei się między palcami.
Lubię gdy wszystko smakuje szczerością, gdy masz z kim dzielić te święta i, że masz ochotę łamać się tym opłatkiem, a nie po raz kolejny nerwowo szukać na końcu języka : wszystkiego najlepszego.
Dlatego jeśli nie odnajdziesz tego wszystkiego gdzieś w środku siebie, gdzieś gdzie krew płynie przez aortę do tętnic to zostaje Ci ta reklamówka za osiem groszy- wielokrotnego użytku. Smutne ale prawdziwe. 
Nie szukaj więc tam gdzie nie znajdziesz. Szukaj świąt w sobie, a nie w tej torbie. Nie w markecie.